Patrycja794.bloog.pl

Dietetyka

Muszę się pożalić na moje studia...
Ostatnio rozmawiałam z koleżanką i potwierdza się, nie tylko ja tak czuję, że... jakby to ująć. Każdy mógłby mieć taką wiedzę z internetu co my ze studiów. To znaczy ja nie czuję, żebym za wiele wyniosła z tych studiów, przykro to stwierdzić.
Dla mnie to troszkę śmieszne, że to my prowadzimy zajęcia, przygotowujemy prezentacje (oczywiście nie wszystkie, ale kilka takich zajęć było)... A to ja oczekuję przekazania porządnej wiedzy od doktorów, profesorów itd. A oni twierdzą, że powinniśmy studiować wiedzę, poszukiwać... Gdzie? W internecie? Wiadomo jak to z tym jest... Z książek? Nie zawsze jest to miłym językiem napisane... A mi tego brakuje. Przetłumaczenie z języka lekarskie na nasze :D. Zresztą po to szłam na studia, by nabyć świetną wiedzę. Pamiętam jak kiedyś bardzo się bałam iść na studia, bo myślałam, że nie napiszę pracy dyplomowej, bo nie będę miała o tym pojęcia. Tak strasznie trudne mi się to wydawało. A teraz o napisanie nie martwię się tak jak o samo zdanie... bo stres to mnie połknie.
Wiecie co? Po tych 2 latach nie czujemy (bo potwierdzają to moi znajomi) się na siłach w związku z naszym kierunkiem. Ja mam pustkę w głowie.
Brakuje praktyki, co nam z teorii, ja wielu rzeczy nie rozumiem. Jest tyle połączeń, że pewne braki decydują o tym, że nie potrafimy pewnych rzeczy wyjaśnić.
Uczelnia ma opinie wysokiego poziomu... i nie obwiniam tu jej (i kocham to miasto), to pewnie moje lenistwo, ale jednak inaczej to sobie wyobrażałam.
Tak wiele razy byłam zrezygnowana... czasem myślę, że to ze mną coś nie tak i się do tego nie nadaję. A moja średnia? Niczego sobie! Naprawdę ładna. 
A tak naprawdę to o samych studiach też miałam inne wyobrażenie, nie wspomnę już, że o moim kierunku... Ale studia to było dla mnie coś "wow", wyższy poziom, inny, poważny. Dalej jest "nie fair" jak w szkole :D. Ze znajomymi też różnie... na 1 roku wydaje mi się, że byliśmy bardziej zgrani niż teraz, ale ze znajomymi zawsze miałam "pecha". Najlepsze przyjaźnie chyba miałam w podstawówce... potem się zepsułam. Ale staram się odbudowywać relacje. Mam nadzieję, że mi się to uda. Ostatnio tego potrzebuję. 
Nie umiem się uczyć... nie lubię tego robić, trudno jest mi coś zapamiętać, gdy muszę. Pamiętam jaki miałam problem z nauką wiersza na pamięć... to była udręka. Ostatnio się przyłożyłam i nauczyłam się na wejściówkę z analizy... dostałam 4. Babka nas zagadywała i nie mogłam się skupić -.-. Nie napisałam końcówki. Nie zdążyłam. Jakieś 2 minuty i koniec... 
I obiecuję sobie, że będę wcześniej zabierać się za naukę, albo regularnie... i nic z tego :D. Ech...
Na poniedziałek muszę się nauczyć 2 diet leczniczych... wydają się łatwe, ale nie wiadomo jak to będzie. 
Nie wiem co chce robić... pociesza mnie to, że niektórzy w moim wieku też nie wiedzą :(. Kocham gotować...
Znacie jakieś szkoły / kursy za granicą (bo wątpię, że są w Polsce) gotowania? Może warto łapać marzenia...
<3